Jak nie tracić na miejskim basenie?

Ogrzewanie, filtrowanie, pobór wody, uzdatnianie powietrza... wszystkie te procesy pochłaniają wiele energii i pieniędzy. Nie raz bardzo proste zmiany pozwalają na duże oszczędności – mówi Baptiste Calvet, zarządzający projektami efektywności energetycznej w DK Energy Polska – Grupa Dalkia.

Teraz Środowisko: Dlaczego DK Energy postanowiło podjąć temat miejskich pływalni?

Baptiste Calvet

Baptiste Calvet: Działamy przy modernizacji i zarządzaniu energią w obiektach publicznych. Projekty najczęściej obejmują szkoły, urzędy i mieszkania komunalne. Tymczasem basen niejednokrotnie zużywa tyle energii co 10 szkół. Zajmując się efektywnością energetyczną, widzimy tu potencjał do oszczędności. Z perspektywy gminy, koszt zakupu energii stanowi 5-10 proc. budżetu. W tym, najwięcej środków przeznacza się na oświatę, oświetlenie uliczne i właśnie baseny. Same przychody z biletów i karnetów pokrywają jedynie 50 proc. kosztów utrzymania pływalni, a resztę trzeba dołożyć wprost z budżetu gminy, której zadaniem jest to promowanie kultury fizycznej. Do tego dochodzą koszty remontów, które można by ograniczyć przy dobrym zarządzaniu budynkiem. Stąd nasza inicjatywa, by pomóc znaleźć oszczędności w obszarze pływalni [patrz wykres].

 

Wpływ basenu na strukturę kosztów zakupu energii w gminie © DK Energy

TŚ: Gdzie kryje się zatem największy potencjał?

BC: Wykorzystaliśmy prostą zasadę Pareta – 20 proc. elementów odpowiada za 80 proc. kosztów. Często więc drobne zmiany pozwalają na uniknięcie wysokich kosztów, bez pogorszenia komfortu dla użytkowników. Baseny są bardzo energochłonne. Wiele pochłania ogrzewanie, ale także energia elektryczna zużywana na potrzeby dostaw i filtrowania wody, wentylacji, uzdatniania powietrza czy oświetlenia. Wiele procesów jest tu sprzężonych, stąd przypadek pływalni trzeba rozpatrywać całościowo.

TŚ: Może Pan jednak wskazać główne trudności?

BC: Mamy dwa podstawowe wyzwania przy obsłudze basenów – uzdatnianie powietrza i uzdatnianie wody. W obu przypadkach konieczne jest zapewnienie komfortu użytkownikom. Na uzdatnianie powietrza składa się zapewnienie niezbędnej ilości świeżego powietrza, właściwej jego wilgotności i temperatury. Fizyka pokazuje nam, że zakres tolerancji jest tutaj bardzo wąski i niewielkie zmiany są bardzo odczuwalne. Podobnie jest z uzdatnianiem wody, a więc jej ogrzewaniem, ale też zapewnieniem czystości sanitarnej. Przepisy dotyczące jakości wody w basenach zostały zaostrzone na początku roku jeżeli chodzi o ciągły monitoring parametrów fizycznych, chemicznych i mikrobiologicznych, a każda publiczna pływalnia podlega kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Natomiast wytyczne wydane w 2014 r. przez Głównego Inspektora Sanitarnego, w których mowa jest na przykład o opróżnieniu niecek co najmniej dwa razy w roku, nie są nakazane, a zalecane.

TŚ: Dlaczego czystość wody jest istotna przy szukaniu oszczędności?

BC: Najczęściej czynniki sanitarne wpływają na stężenie chloru w hali basenów. Chlor obecny w basenach wchodzi w reakcję z bakteriami i z potem na skórze użytkowników, wynikiem czego uwalniany jest trichlorek azotu (zwany też trichloroaminą) - niebezpieczny związek chemiczny, który odpowiada za często spotykany uciążliwy zapach chloru i jest przyczyną poważnych chorób dróg oddechowych. To pociąga za sobą konieczność większej wentylacji hali basenowych. Za tym idzie wzrost odparowania, a jako bezpośredni skutek – uzupełnianie basenów świeżą wodą, którą należy ogrzać i uzdatnić. Zazwyczaj z powodu trichlorku azotu basen zużywa jeszcze więcej energii – a wystarczyło zadbać na wstępie o czystość wody.

TŚ: Rozumiem, że jest na to sposób?

BC: Należy monitorować i analizować różne czynniki, traktując basen nie jako stacjonarny obiekt, a zespół zazębiających się procesów. Grupa Dalkia obsługuje 500 basenów we Francji. Orientujemy się na tej podstawie, ile energii powinien zużywać basen o określonej wielkości i parametrach. Tworzymy model cyfrowy basenu, a dzięki unikatowemu narzędziu informatycznemu symulujemy potem zmiany i ich efekty w ujęciu rocznym. Analizujemy dane z faktur, m.in.: ile pobrano ciepła w całym obiekcie, ile na poszczególne niecki czy brodziki, a ile do ogrzewania c.w.u. w prysznicach. Sprawdzamy też ile wody wyparowało, jakie były nieszczelności, a także kto w jakich godzinach korzysta z basenu. W ten sposób możemy przewidzieć efekt ekonomiczny np. przedłużenia pracy basenu o godzinę lub otwarcia nowych zajęć w konkretnej części pływalni. Warto zauważyć, że to kto korzysta z basenu, ma ogromne znaczenie pod kątem odparowania, a co za tym idzie kosztów mediów. Parowanie i wilgotność powietrza są ściśle powiązane z komfortem termicznym użytkowników. Za stan referencyjny uznajemy basen sportowy do treningu. Jeśli założymy, że odpowiada mu poziom odparowania 100, to zobaczymy, że basen przeznaczony do relaksu to 130, a ten, w którym bawią się dzieci, to aż 200. Ta wiedza wynika z naszego doświadczenia i jest uwzględniona w stworzonym modelu.

TŚ: Gdzie może znaleźć zastosowanie taki model?

BC: Przede wszystkim w basenach, które będą przechodzić modernizację. Polskie pływalnie były budowane głównie w latach 60. i 90., ich średni cykl życia to 25-30 lat. Zatem baseny z lat 90. niebawem będą potrzebowały odnowy. Ogółem w kraju jest ponad 1800 basenów krytych, z których większość ma ponad 10 lat. A trzeba powiedzieć, że modernizacja i przeprowadzenie audytu energetycznego takich obiektów jest znacznie trudniejsza niż szkoły czy budynku urzędu. W przypadku basenu, przegrody i bryła znaczniej mniej wpływają na zużycie energii, niż prawidłowość wewnętrznych procesów. Nie sztuka jednak zrobić sam audyt. Najważniejsze znaleźć właściwe rozwiązania i dobrze wykonać inwestycję - tak, by móc być z niej pozytywnie rozliczonym.

TŚ: Jak zatem nawiązujecie współpracę z samorządami?

BC: Najpierw odpowiednio się przygotowujemy. Zbieramy informacje dostępne publicznie – odnośnie budżetu, tego jaka część wydatków jest przeznaczana na pływalnie. Dalej czerpiemy z dostępnych źródeł informacje o popycie, cenach, a tym samym przychodach danego basenu, ale również o jego bryle, położeniu względem stron świata. Już na tej podstawie, wprowadzając dane do naszego systemu, jesteśmy w stanie zobaczyć potencjalny obszar oszczędności. Przedstawiamy wówczas nasze wnioski samorządowi, a gdy jest zainteresowany - robimy wizję lokalną i doprecyzowujemy łańcuch technologiczny.

TŚ: Co sprawdza się w czasie wizji lokalnej?

BC: Przykładowo: ustalamy parametry źródła ciepła, sprawdzamy, czy jest zapach chloru, jaki jest stan basenu, ile mamy brodzików oraz jaki jest sposób filtracji. Co ciekawe, wypłukiwanie filtrów, to najbardziej wodochłonny proces w całym obiekcie! Wizja lokalna pozwala nam też ustalić, czy występują zjawiska, które zapowiadają konieczność remontu: ślady kondensacji w budynku, odpadający tynk czy zły stan stolarki. Wszystkie dane pozwalają nam ocenić sprawność i efektywność energetyczną kluczowych elementów technicznych. Na tej bazie przygotowujemy raport, w którym pokazujemy, co jest do zrobienia, jakie są dostępne rozwiązania i składamy propozycję poprawy efektywności energetycznej basenu. Proces ten jest bardzo krótki – do kilku tygodni.

Nie zawężamy pola do współpracy, natomiast to samorząd zna lokalne potrzeby i decyduje o tym, w których obszarach chce na nas liczyć. Oczywiście jako firma chętnie zostalibyśmy wykonawcą prac, a później wzięli na siebie obowiązek gospodarki energetycznej basenu. W pełnej współpracy z gminą.

TŚ: Co konkretnie ta współpraca w zarządzaniu energią oznacza?

BC: Nie możemy dać dostępu do naszego modelu obliczeniowego, natomiast w kontaktach z gminą stawiamy na transparentność. Pokazujemy wstępny scenariusz i razem z samorządem prowadzimy symulacje: co się zmieni, jeśli z basenu zacznie korzystać 50 tys. osób rocznie więcej czy jeśli obniżymy temperaturę o 1 stopień. W zarządzaniu kluczowe jest ustalenie poziomu referencyjnego. Musi być on z jednej strony holistyczny, obejmujący wszystkie aspekty konkretnego basenu, z drugiej – otwarty. W praktyce oznacza to, że wykorzystujemy międzynarodowy standard weryfikacji pomiarowania IPMVP(1). Jest to otwarty system obliczenia poziomów referencyjnych, który wskazuje, z czego wynika nadwyżka energii czy też uzyskany poziom oszczędności. To daje podstawę do zaufania naszym działaniom. Rozwiązania informatyczne to jednak nie wszystko, najważniejsza jest dla nas praca z lokalną obsługą techniczną i handlową basenu. Wysłuchanie ich doświadczeń i sugestii. Staramy się wspólnie ograniczyć wydatki do minimum i niejednokrotnie pomagamy gminie znaleźć źródło finansowania. Wszystko po to, żeby finanse samorządu nie topiły się we własnym basenie. Znamy już kilka przypadków w Polsce, kiedy gminy musiały zamknąć pływalnie, bo nie było ich stać na utrzymanie obiektów. Zawsze więc warto sprawdzić stan basenu i poprawić jego efektywność.

Wróć